Dieta kontra organizm
Nadchodzące święta to czas, kiedy wreszcie pofolgujemy sobie trochę. Kolejny ciężki rok dobiega końca, dni ciągle jeszcze są cora krótsze, a za oknem trzyma mróz. Nic więc dziwnego, że przez okres od Bożego Narodzenia do Sylwestra większość z nas odnajdzie w sobie opóźniony zew snu zimowego. Brzmi to niczym zdecydowanie przesadzona metafora, jednakże według badań nuakowych dłuższy niż zwykle (to znaczy weekendowe dwa dni) okres wypoczynku zimowego sprawia, że nasze ciało – zapada w pewien rodzaju letargu. Jesteśmy bardziej senni, powolniejsi, łatwiej i na dłużej gromadzimy tłuszcz.
Zwłaszcza to ostatnie jest bardzo widoczne, kiedy po świątecznym obżarstwie próbujemy wcisnąć się w sylwestrowe kreacje. Jak zatem poradzić sobie z tym „naturalnym” problemem?
Smutna prawda jest taka, że wyjście istnieje tylko jedno – diety. Nasz, nastawiony na zimę, organizm nie zacznie chudnąć sam z siebie – to byłoby wbrew wpisanemu mu przez naturę programowi. Dlatego też, to my musimy wystąpić, na pewien czas, niejako wbrew niemu. Oczywiście
diety są różne, wybór olbrzymi, wiele stron należałoby poświęcić rozważaniom nad odpowiednim wyborem diety, nie jest to jednak celem niniejszego artykułu. Dlatego też, zamiast rostrząsać takie problemy, lepiej dopomóc czytelnikowi pewnymi mniej znanymi informacjami. Skuteczność diety zimą jest wysoce zależna od tego, na ile uda nam się wytrącić nasz organizm z dotychczasowych nawyków. Wynika to z faktu, że kto jak kto, ale to właśnie nasze ciało zna nas najlepiej. Na podstawie tej wiedzy nasz organizm planuje sobie wszystko tak, abyśmy zimą przybrali na wadze żyjąc podobnie jak dotąd (a co dopiero dzieje się kiedy dołożymy tutaj świąteczne szaleństwo!). Jeśli zatem chcemy schudnąć musimy pokrzyżować mu szyki. Nie jest to wcale trudne technicznie, jednak od wymagać może od nas sporo silnej woli. Dlaczego? Oto przykład. Jeśli jesteśmy smakoszem mięs i wędlin, tatarów i udźców, to schudniemy najszybciej gdy wybraną przez nas dietą będzie...
dieta wegetariańska lub
dieta wegańska. Brzmi strasznie prawda? Na pocieszenie można powiedzieć, że w ostateczności i tak schudniemy (trochę) wraz ze zmianą pory roku, a poza tym nie jeden grubszy weganin czy wegetarianin też nie uśmiecha się na myśl o gorącym, oblanym tłuszczem kotlecie schabowym...
Comments are closed for this entry.