Książę z bajki

Było piękne, majowe popołudnie. Jak co dzień wybrałam się pobiegać. Ćwiczę do olimpiady sportowej ( międzyszkolnej) . Zawsze biegam jedną trasą. Mam taką swoją wymarzoną. To utwardzona droga prowadząca przez las. Jest bardzo urozmaicona, trochę kręta, trochę pod górkę. To bardzo ciekawa trasa i bardzo spokojna. Niewielu ludzi, a jeżeli już to miłośnicy długich spacerów. Lubię tam ćwiczyć. Biegi, cisza ( tylko śpiew ptaków i czasami szum drzew) bardzo mnie wyciszają i skłaniają do marzeń.
Wbiegłam właśnie do lasu i od razu zaczęłam marzyć, że fajnie byłoby spotkać jakiegoś księcia z bajki. Miałam oczywiście wielu kolegów, ale tego jedynego jeszcze nie spotkałam. Chyba zbyt wiele wymagam od faceta i to ich odstrasza. Kiedy tak biegłam w pewnym momencie potknęłam się o jakiś przedmiot. Upadłam raniąc oba kolana i łokieć. Brzydko zaklęłam bo bardzo szczypało. Nagle obok mnie pojawił się , nie uwierzycie kto, mój „książę z bajki” . Wysoki, wysportowany szatyn. Nie jakiś piękny przystojny laluś- zwykły chłopak, ale w jego oczach było coś takiego… Zaczął przepraszać, że się wygłupił i w ogóle . Okazało się, że mój książę obserwował mnie od jakiegoś czasu. Chciał mnie poznać, bo bardzo mu się podobałam. Kolega zaproponował mu głupią zabawę z dzieciństwa, z portfelem, uwiązanym na sznurku, który przesuwał się gdy ktoś schylił się po niego. Pomyśleli , że jak będę biegać zauważę go, zatrzymam się i w ten sposób się poznamy. Stało się jednak inaczej. Franek, bo tak miał na imię bardzo mnie przepraszał. Na rękach zaniósł 2 km do przychodni, żeby opatrzyć moje kolana. Dwa lata później został moim mężem, moim wspaniałym księciem z bajki. A w prezencie ślubnym dostaliśmy od jego kolegi dwa piękne portfele męskie. Zdziwiłam się, że dla mnie nie przyniósł damskiego, ale on powiedział, że to taki symbol, tak na szczęście. A my- jesteśmy ze sobą ciągle szczęśliwi.
Maj 31, 2010 • Tags: , • Posted in: Zdrowie i uroda

Comments are closed for this entry.