Książeczki dla dzieci
Nie ma chyba żadnego rodzica, który by uważał, że książeczki są zbędne w kształtowaniu małego człowieka. Nawet w rodzinach, gdzie nie przywiązuje się większej uwagi do czytania, kupuje się książki dla dzieci. W pokoju dziecięcym oprócz zabawek nie powinno zabraknąć dziecięcego księgozbioru.
Kiedy pierwsza książeczka?
Pierwsze książeczki pełnia raczej funkcję zabawki. Już kilkumiesięczne niemowlę może się z nimi „oswajać”, biorąc do rączki i oglądając z rodzicami. Książeczki dla dzieci - niemowląt muszą być wykonane z trwałego materiału, jeszcze nie z tektury i papieru. Bardzo praktyczne są z plastiku, które można bez szkody dla zdrowia maluszka i trwałości książki gryźć (wiadomo, że dzieci lubią wszystko wkładać do buzi) albo brać do kąpieli. Takie książeczki często maja wmontowaną pozytywkę, której włączanie sprawia maleństwu radość. Zwykle na jednej stronie jest jeden rysunek i ważne jest, by realistycznie odwzorowywał świat bliski dziecku. Dziecko pozostawione samo sobie z książeczką w rękach niewiele na tym skorzysta. Trzeba mu nazywać narysowane przedmioty i zwierzątka, naśladować głosy. Zanim dziecko nauczy się wymawiać nazwy, będzie używać onomatopei. Nie ma nic złego, że zanim piesek zostanie psem, najpierw będzie „hau hau”, a auto - „bum bum”
Nieco starsze dziecko można już prosić: „pokaż pieska”, „pokaż dom”, a dziecko chętnie wskaże paluszkiem. Trzeba je za to pochwalić: „pięknie, brawo”.
Książeczki dla maluszków
Już rocznemu dziecku trzeba czytać książeczki. Do wieczornego rytuału układania malucha do snu można włączyć czytanie wierszyków i bajek. Na tym etapie rozwoju większą rolę odgrywa melodia głosu czytającego niż treść, która jest jeszcze niezrozumiała. Ważne jest, by podczas czytania modulować głos, wcielając się w role różnych postaci, ale bez przesady. Dziecko nie może się przestraszyć, jeśli będziemy udawać groźnego wilka ani też zbytnio ożywić. Dziecko wycisza się i uspokaja słuchając spokojnego głosu kochanej osoby.
W książeczkach dla malutkich dzieci ważniejsze są ilustracje niż treść. Czasami teksty są bardziej zbliżone do grafomanii niż do literatury pięknej, zwykle to są tłumaczenia z obcych języków, gdzie szczególnie rażą nieudolne rymy. Dziecku to jednak nie przeszkadza. Pamiętajmy też, że sami możemy wymyślać historyjki do przedstawianych ilustracji.
Książeczki dla małych dzieci muszą być wykonane ze sztywnej tektury, by wytrzymały dłużej niż jedno oglądanie.
Co dla przedszkolaka?
Dziecko w tym wieku lubi słuchać wierszyków. Zdarza się, że ma jakiś ulubiony, którego chce słuchać bez końca. Nierzadko się zdarza, że umie go na pamięć i poprawia mamę czy tatę, gdy ci się pomylą. W tym okresie dzieci powinno się zapoznawać z klasyką dla najmłodszych. Tuwim, Brzechwa to dwa filary takiej literatury. Dzieci uwielbiają „Lokomotywę”, „Na straganie”, „Słonia Trąbalskiego”, zapamiętują spore fragmenty, w ten sposób ćwicząc pamięć i mowę.
Czasami rodzice mają opory przed zapoznawaniem swoich pociech z baśniami Charlesa Perraulta czy braci Grimm. Pełno jest w nich zła, przemocy, okrutnych postaci czy cierpienia. Wspomnę tylko „Czerwonego Kapturka”, „Jasia i Małgosię” i „Tomcia Palucha”. W dzieciach jednak okrutne sceny nie wywołują lęku, jeszcze nie odczuwają empatii. Gdyby jednak rodzice chcieli uniknąć drastycznych scen, mogą modyfikować baśnie, łagodząc ich wymowę.
Sama pamiętam, jak się zdziwiłam, gdy już samodzielnie przeczytałam „Czerwonego Kapturka”, że gajowy rozciął wilkowi brzuch w celu uwolnienia babci i wnuczki, bo mama zawsze opowiadała, że wilk wypluł swoje ofiary, po czym czmychnął do lasu cały i zdrowy.
Dlaczego trzeba czytać dzieciom książki?
Kontakt z książką od najmłodszych lat otwiera dziecku świat, jakiego nie jest w stanie poznać z autopsji. Pomaga w wychowaniu, a wspólnie spędzony z rodzicami czas przy oglądaniu i czytaniu książeczek buduje więzi między nimi. Nic tak jak książki nie kształtuje języka dziecka i wzbogaca słownictwa. Współczesne dzieci bywają też kształtowane przez bajeczki i audycje telewizyjne i nie ma w tym nic złego. Jednak na książki zawsze musi się znaleźć czas. Nie warto zubożać dzieci o przeżycia i emocje, jakich dostarcza lektura.
A i bardziej praktyczne są z tego korzyści. Dzieci żyjących w kontakcie ze słowem pisanym nie trzeba będzie namawiać czy zmuszać do samodzielnego czytania i czerpania z tego satysfakcji.

Comments are closed for this entry.