Maluch zaczyna czytać

Statystyki są alarmujące: tylko co szósty Polak czyta rocznie więcej niż sześć książek. Mowa nie tylko o literaturze pięknej, w te rachunki wliczono także poradniki, przewodniki i książki kucharskie! Co więcej, ci, którzy wedle statystyk do książek zaglądają często robią to z przymusu- większość czytanych pozycji to więc podręczniki albo lektury szkolne.
Jeśli do tego uwzględnimy stosunkowo popularną w naszym kraju trzeciorzędną literaturę romansową czy sensacyjną okaże się, że po wartościowe pozycje sięga z własnej woli naprawdę niewielu z nas. Z roku na rok kryzys czytelnictwa pogłębia się, po literaturę coraz rzadziej sięgają młode pokolenia. Dlaczego? Jedną z przyczyn jest brak nawyku czytania, wyniesionego z domu zwyczaju, odruchu sięgnięcia po książkę. Bo przecież przygoda z literaturą zaczyna się od książeczek dla dzieci, kolorowanek dla maluchów, quizów, zagadek, bajek czytanych przez rodziców. Rynek wydawniczy oferuje już książeczki dla 2 latka, pięknie wydane, kolorowe pozycje, od których dziecko, za pośrednictwem rodziców może zacząć obcować ze słowem pisanym. Książeczki dla 3 latka są już odrobinę trudniejsze, bardziej wymagające. Ćwiczą dziecięcą wyobraźnię, uczą nowych słów i zapewniają świetną zabawę. To jeszcze nie literatura? W zupełności się zgadzam. Ale od czegoś trzeba zacząć aby kiedyś sięgnąć po Dostojewskiego.

Comments are closed for this entry.