Utracony kontakt…
Przeżyłam niedawno wspaniałą przygodę. Spotkania przyjaciół z młodych lat potrafią autentycznie zrelaksować oraz dodać animuszu. Na dodatek poprawiają samopoczucie i sprawiają, że ktoś miewa się przez chwilę jakby istotnie posiadał 17 – naście lat. Przyjaciółka, z którą dawno zerwał się kontakt w rzeczywistości wyjechała z kraju i nie miała jak dać znać. Przyjaźniłyśmy się w liceum ogólnokształcącym, mimo to wkrótce po ostatnim egzaminie zaprzestałyśmy się spotykać. Przechadzając się uliczkami Wrocławia wpadłam na znajomą osobę. O rety, Wioleta! Byłyśmy w niebo wzięte, a już w ogóle dlatego, iż ogólnie się nie zestarzałyśmy. Kapitalne wrażenie.
W życiu nie oczekiwałam rozmowy i wielce nas to zdziwiło. Umówiłyśmy się następnego dnia na lody. Tuż przy głównej ulicy jest przytulne miejsce gdzie grają polskiego rocka. Stwierdziłam, że gdy przeciągnie się rozmowa, najdzie nas ochota powspominać i wychylimy nieco szklanek alkoholu, więc chętnie się pobawimy. No i się stało. Wieczór przeciągnął się do rana. Nic tylko się wygłupiałyśmy. Tak się uśmiałam, że już nie kojarzę sobie kiedy ostatnio się tak wyszalałam. Odkryłam kilka intrygujących rzeczy z życia dawnych kolegów z okresu szkoły, powiem więcej dostałam numery komórek do kumpli, z którymi podobnie jak ze wspomnianą przyjaciółką nie utrzymuję kontaktu.
Kupiłam przyjaciółce niesamowitą niespodziankę, bowiem miałam chęć ażeby miała ode mnie pewnego rodzaju drobnostkę. Śmieszne gadżety sprawdzają się zawsze. Starałam się dać coś, co będzie miała ciągle przy sobie, albo coś takiego co zawsze będzie miała przy sobie, plus było wesołe. Nie miałam problemu, bo figlarne prezenty zawsze są na topie. Zahaczyłam o pobliski butik z tego typu podarkami oraz od ręki wybrałam zabawny upominek. Nie myliłam się. Znajoma była oszołomiona drobnostką.

Comments are closed for this entry.