Wreszcie zima w Tatrach

W górach sypnęło śniegiem od razu, jak odjechali sylwestrowi biesiadnicy. Zrobiło się biało, mroźnie i czysto, albowiem resztki leżą pod niedawno przysypanym białym puchem. Nieporządek na Krupówkach został uprzątnięty parę godzin po szampańskiej zabawie - tuż przed rankiem. Obecnie pod Giewontem da się słyszeć "gawari pa ruskie", jako że zimowa stolica Tatr Zakopane gości teraz Rosjan, Ukrainców i innych miłosników gór z podobnym akcentem.
Nie będzie dla nikogo odkryciem zjawisko, iż zimy w naszym Zakopanem, są raz po raz krótsze i lżejsze. Goście mają plus minus dodatkowe dwa miesiące do zapuszczania się w wyższe partie gór, bowiem wedle obliczeń meteorologów, o tyle jest krótsza zima w górach, biorąc pod uwagę ostatnie kilkanaście lat. Cierpi na tym fauna i flora wysoko położona, częściej narażona na zniszczenie przez wycieczkowiczów, a na nieszczęście te rejony geograficzne nie gwarantują nagłej regeneracji przyrody. Skromniejsze zaspy śnieżne to bez wątpienia jeden z wielu dowodów na to, iż zima wnet będzie wyłącznie na widokówkach. Martwią w podobny sposób takie zjawiska, jak na przykład coraz to mniej okazały lód na Morskim Oku, które powinno być skute lodem w zimie porządnie na co najmniej 70 centymetrów, a nie jak aktualnie - na niewiele 20 centymetrów. Staw cierpi nie wyłącznie za sprawą zmiany w pogodzie, ale i przez celowe zaśmiecanie. Zostawianie pamiątek na dnie Rybiego Stawu w postaci monet zapewne nie jest zjawiskiem najszczęśliwszym dla ekologii tego obszaru Tatr, ponieważ drobne różnej maści i różnej epoki korodują, a to owocuje emisją niklu i innych szkodników wyprodukowanych w toku tego procesu do wód stawu. Zaśmiecanie tego niesłychanie znanego zakątka gór, ma też swoją legendę. Były czasy, kiedy resztki ze schroniska ( bodajże lata 50-te ) wsypywano jawnie do stawu, na wszelki wypadek nie zaraz przy brzegu - tu raczej wrzuca się kurtuazyjnie drobne - lecz na środek, korzystając z łodzi wypełnionej różnorakimi odpadkami. Jeśli nie łodzią to najczęściej wprost do przerębla, mniej podejrzane. Odpadki bardziej współczesne możemy zauważyć na mniejszych głębokościach. Te tajemnice Morskiego Oka rozkminili nurkowie z Krakowa, pracując w ścisłym związku z TPN-em. Możliwe, że pewnego razu przyjdą takie czasy, gdy w Tatrach proporcjonalnie zaśmiecenie regionu będzie kurczyć się do rosnących zasp śniegu w górach i Zakopanem, głównie na trasach narciarskich. Na dzień współczesny rośnie liczebność działek śnieżnych pod Giewontem ale nie tylko. Alpy i miasta turystyczne nad owymi masywami też rwą kołtuny z czupryny. Pada noclegowa branża na łeb, na szyję. Doszło do tego, że instytucje szwajcarskie przestały udzielać kredytów na budowę większych wyciągów. Wróćmy jednak w polskie góry i do naśnieżania. Greenpisowi działacze w tym momencie alarmują. Do uzyskania dwóch metrów sześciennych białego puchu trzeba zużytkować jeden metr sześcienny wody. Trzydzieści procent wody zabiera się z jeziorek, stawów, rzek i potoczków. Problem staje się tym poważniejszy, jak sprawa dzieje się w czasie suchych dni i eksplatujących dodatkowo wodę turystów. Tak więc, towarzyski apel do spragnionych zimowych wrażeń urlopowiczów - jadąc w Tatry zabierz ze sobą nieco metrów sześciennych własnego białego puchu i nie wyrzucaj do stawów monet oraz puszek po coca coli lub wódce!
Styczeń 6, 2010 • Tags: , , • Posted in: Różności

Comments are closed for this entry.