Wybieramy fundusz emerytalny.
Wesołe jest życie staruszka! Tak właśnie jeszcze przed kilkudziesięciu laty śpiewali bardzo znani artyści z Kabaretu Starszych Panów - to jest przecież bardzo znana piosenka. Coraz, trudniej w obecnych czasach, jednak doszukiwać się jakiejkolwiek uniwersalności tych kilku doniosłych słów, zwłaszcza jeśli tak najnormalniej spojrzeć na to, co fundusz emerytalny
ing ofe i jego konkurencja wyprawiają ze swoimi obecnymi emerytami.
To znaczy, może użyłam tutaj błędnego wyrażenia: „co robi”. Na pierwszy rzut oka wydaje się bowiem ze noc złego, nawet ze wszystko jest w porządku, bo przecież co miesiąc wypłacają te instytucje emerytury dla swoich wierzycieli. Problem rodzi się wtedy, gdy po takiej wypłacie zajrzymy portfela takiego emeryta. Delikatnie mówiąc – nie pęka on w szwach.
Ing fundusz emerytalny, który jeszcze kilka lat temu obiecywał tym, którzy mu zaufają gruszki na wierzbie, dziś zamyka im usta kilkoma złotówkami co miesiąc. Czy tak wszyscy wyobrażali sobie całą tę reformę emerytalną? Chyba nie za bardzo.
Każdy przeciętny Kowalski, zarabiający tę średnią krajową, wybierając
ofe ing miał nadzieję, ze przynajmniej godnie będzie mógł żyć na starość. Ale jak widać czasami warto nie myśleć za wiele. Jak to będzie wyglądało w przyszłych latach? Nie wiadomo. Na razie, póki co otwierane są kolejne filary, które maja być gwarantami „dobrych” emerytur. Oczywiście słowem-kluczem jest tutaj jak wszyscy się domyślają słowo: „dobre”. Aż strach pomyśleć...
Comments are closed for this entry.